Dopamina i jej wpływ na dzieci

Świat, w którym żyjemy jest naprawdę piękny – przez lata pracy nad rozwojem wysokiej technologii przynosi nam codziennie nowe możliwości, o których nasi przodkowie nawet nie śnili. Żyjemy szybko i mamy wszystko na wyciągnięcie ręki, możemy pracować z różnych miejsc, latać na drugi koniec świata, a w naszych dłoniach jest narzędzie (Internet), które daje nam natychmiastowy dostęp do informacji, wiedzy, zamówienia jedzenia, wezwania taksówki, sprawdzenia pogody, znalezienia szybkiej rozrywki i odreagowania dla mózgu. Chcemy osiągać wciąż więcej, mieć więcej i żyć szybciej, ale nie można się temu dziwić, bo informacje obiegają świat z taką prędkością, że są „przeterminowane” już w ciągu dwóch dni. A do naszego mózgu bez przerwy uderzają nowe rzeczy…

Czy jesteśmy do tego przystosowani? I jaki ma to wpływ na nasze dzieci?

Ewolucyjnie przyzwyczajeni jesteśmy do dość spokojnego życia. Zwróć uwagę na to, że nasi rodzice i dziadkowie nie mieli samochodów, pralek i zmywarek, a jednak opowiadają, że czasu było kiedyś „jakby więcej” i nikt nigdzie się nie spieszył. Jak to możliwe? Najpewniej byli inaczej zaprogramowani, bo długość doby nie zmieniła się w ciągu ostatnich 50 lat, ale rzeczy, które teoretycznie miały ludziom coś przyspieszyć i ułatwić niestety w przewadze okazały się złodziejami czasu i zdrowia.

Czas, który przeciętny człowiek spędza przed ekranem wciąż rośnie i nie pozostaje to bez znaczenia ani dla nas, dorosłych, ani dla naszych dzieci. Jesteśmy przez praktycznie całą dobę bombardowani informacjami, ale także promocjami, sztuczkami marketingowymi, nawoływaniem do akcji i reakcji w Social Mediach i reklamach – to wszystko nie jest obojętne dla naszego mózgu. Psychologia sprzedaży i marketingu celowo skraca nam przepływ informacji, ale sprawia także, że wciąż budzą się w nas potrzeby posiadania nowych rzeczy lub nowszych modeli rzeczy, które już mamy, bo ciągle nam nowe korzyści. I niestety – nasze dzieci korzystając z naszych telefonów lub oglądając telewizję, a nawet chodząc do marketu (!) są na te sztuczki wystawiane już od najmłodszych lat.

Prawidłowy cykl dobowy, higiena snu, nieprzetworzone jedzenie, spędzanie czasu na świeżym powietrzu, balans między pracą a odpoczynkiem – to frazy, które niegdyś reprezentowały normalne życie. Teraz natomiast jesteśmy od nich tak daleko, że traktujemy je jako element terapii, gdy pojawiają się u nas problemy ze zdrowiem, bo to właśnie mała ilość snu, ciągły stres, przetworzone jedzenie, wszechobecny cukier i ciągłe spędzanie czasu przed ekranem przynosi nadciśnienie tętnicze, za wysoki poziom kortyzolu, chorą tarczycę czy insulinooporność. Przed rozwojem technologii (szczególnie informacyjnej), człowiek na przyjemność i satysfakcję musiał zapracować i celebrował każde ich przejawy, a dzisiaj jest zupełnie inaczej i ośrodki nagrody w naszych mózgach są stymulowane tak intensywnie, że u przeciętnego człowieka od rana do nocy nie mają chwili wytchnienia. Niestety także nasze dzieci żyją w tym świecie i tego właśnie doświadczają od najmłodszych lat – dosłownie żyją w zbyt dużym stężeniu dopaminy.

Czym jest dopamina i jaki ma wpływ na nasze życie?

Jest w naszym mózgu pewien specjalny ośrodek – ośrodek przyjemności, czyli nagrody. Kiedy zrobimy coś, co sprawia nam radość i zadowolenie, w tej części mózgu wydziela się dopamina. Dopamina należy do związków chemicznych z grupy katecholamin i spełnia bardzo istotną funkcję przekaźnika w synapsach w ośrodkowym układzie nerwowym.

Udowodniono, że jej działanie wpływa pozytywnie na samopoczucie, energię, chęć do działania, oraz motywację, a także wiele innych procesów m.in. odpowiada za uczucie szczęścia (słynne „motyle w brzuchu”), wpływa na ciśnienie tętnicze krwi, prawidłowy metabolizm, prawidłowe funkcjonowanie mózgu, pracę układu immunologicznego oraz regulację cyklu snu i czuwania. Tak naprawdę w dopaminie nie doszukiwalibyśmy się niczego złego, gdyby nie to, że dzisiejsza wspomniana już szybkość życia i wysoka technologia nagradza mózg człowieka dosłownie bez żadnych przerw…

Niestety nieustanna stymulacja ośrodka nagrody wbrew pozorom nie sprawia, że jesteśmy szczęśliwsi. Wręcz przeciwnie – apetyt rośnie w miarę jedzenia i im intensywniejsze bodźce stymulują nasz mózg, tym większy odczuwamy „głód”, by je nadal dostarczać i wzmagać ich intensywność. Tak naprawdę z czasem staje się to uzależniające, a często nie mamy świadomości, że „zwykłe” czynności mogą nas stymulować do uzależnienia przez wzrost dopaminy. Możemy zupełnie nieświadomie uzależniać się od smartfonu, od gier komputerowych, od seksu, od nikotyny, ale także od zakupów czy oglądania seriali.

Dopamina dosłownie prosi o ciągłą stymulację, ale niestety w czasach, w których żyjemy ciężko ją w pełni zaspokoić. Tym bardziej, że nasz mózg nigdy nie ma dosyć i sprawdzono to już dawno temu w eksperymencie przeprowadzonym na szczurach. Najpierw do ich mózgów podłączono elektrody stymulujące układ nagrody w ich mózgach, a później „wręczono im” specjalną dźwignię, po której naciśnięciu delikatny prąd stymulował mózg i wyzwalał dopaminową przyjemność. Co zaczęły robić szczury? Dokładnie… Zaczęły naciskać dźwignię bez przerwy – przestały być zainteresowane jedzeniem, nawet wtedy, kiedy były już wycieńczone z głodu. Nie potrafiły zaprzestać autostymulacji i pewnym momencie poświęciły nawet podstawowe potrzeby – takie, jak głód, przestały jeść, bo wolały naciskać dźwignię. Taką moc ma nadmiernie stymulowany układ nagrody w naszych mózgach. Niestety identycznie działa to w mózgu dziecka – na pewno spotkała Was już kiedyś taka sytuacja, w której dziecko tak dobrze się bawiło w jakimś miejscu (lub oglądało telewizję…), że „zapomniało” o tym, że jest głodne lub chce do toalety. I oczywiście „normalna” dawka dopaminy jest nam bardzo potrzebna, ale nadmierna stymulacja układu dopaminowego sprawia, że wyrzutów dopaminy w mózgu jest coraz więcej i potrzeby na ten wyrzut ciągle rosną. Dokładnie to dzieje się z naszym dzieckiem, kiedy dajemy mu pograć na telefonie, czy konsoli – dziecko, które kończy godzinną sesję grania, ma podwójnie podniesiony poziom tego hormonu w mózgu.

Sztucznie podniesiony poziom dopaminy i co za tym idzie, chęć dalszego nagradzania się sprawia, że niektórzy mają problem z oderwaniem się od gier, filmów, seriali czy niezdrowych przekąsek, dokładnie tak jak wyżej wspomniane szczury, a niestety „przestymulowane” dzieci się nudzą.

Dlaczego dziecko, które ma „szlaban” na komputer, często nie może znaleźć sobie zajęcia i zgłasza, że się nudzi? Zazwyczaj jest to spowodowane tym, że po nadmiernej stymulacji układu nagrody, normalna podaż dopaminy jest niewystarczająca. Dosłownie „normalne życie” i „zwykłe zabawy” stają się dla naszego dziecka nudne… Niestety docelowo prowadzi to nie tylko do pogorszenia relacji z rówieśnikami czy do nieumiejętności zorganizowania sobie czasu wolnego, ale także do problemów z koncentracją, częstą irytacją oraz niecierpliwością.

Czym jest dopamina i jaki ma wpływ na nasze życie?

Jak możesz łatwo się domyślić ciągłe stymulowanie ośrodka nagrody i jego permanentne niezaspokojenie nie będzie odbijać się wyłącznie na takich aspektach życia jak nauka, koncentracja czy ciągłe niezadowolenie z życia. Niestety ogromną przeszkodą dla naszego zdrowia jest tutaj także ciągły dostęp do wysoko smakowitego jedzenia. Wiemy z badań, że otyłość jest chorobą, która wciąż postępuje i dotyka coraz to młodsze osoby, a także wiele dzieci. Jest to wynik tego, że mamy jedzenie dosłownie na wyciągnięcie ręki, często nie musimy nawet go przygotowywać (bo może zostać dostarczone pod nasze drzwi już gotowe), a producenci żywności prześcigają się w coraz to nowych smakach, opakowaniach i reklamach chipsów, słodkich napojów i słodyczy. Mówiąc o dopaminie, nie możemy pominąć tego aspektu, bo cukier jest jej głównym stymulantem (obok alkoholu i nikotyny).

Czym jest dopamina i jaki ma wpływ na nasze życie?

Owszem. I często niestety jest równie problematyczny, ale największe niedobory dopaminy zauważa się u osób (i dzieci) z ADHD. Właściwie życie osób z ADHD może być ciągłą walką o dopaminę, bo zawsze kiedy dzieje się coś „nudnego”, a dokładniej spokojnego i usystematyzowanego, mózg osoby z ADHD zaczyna poszukiwać dodatkowych bodźców.

Dzieci poszukujące tych bodźców „z zewnątrz” najczęściej mają problem ze spokojnym siedzeniem, skupieniem się na jednej czynności (lub na lekcji), ciągłym poruszaniem się, czy zaczepianiem i zagadywaniem innych – można w takich wypadkach (w połączeniu z innymi objawami) podejrzewać występowanie u dziecka zespołu ADHD czyli czyli zaburzenia koncentracji uwagi z nadmierną aktywnością. Źródłem „wewnętrznym” tych bodźców jest natomiast odpływanie do fantazji oraz zamyślanie się w nieodpowiednich sytuacjach, często określane jako „myślenie o niebieskich migdałach”. W codziennych kontekstach możemy je dostrzec wówczas, gdy zauważamy, że dziecko gubi wątek, „zawiesza się” lub podczas rozmowy nie potrafi się skupić i zapomina, co chciało powiedzieć albo nagle traci kontakt z rzeczywistością – w tym wypadku możemy podejrzewać u dziecka ADD.

ADHD i ADD to dwie twarze objawów niedoboru dopaminy. Klasyczne ADHD łatwiej jest jednak zauważyć, gdyż (w przypadku dzieci) osoba cierpiąca na ten rodzaj zaburzenia koncentracji uwagi, jest wyraźnie widoczna wśród rówieśników (w przedszkolu lub szkole). ADD jest natomiast zdecydowanie trudniejsze do zauważenia, ponieważ te osoby z reguły dekoncentrują się „po cichu” i o wiele później jesteśmy w stanie podejrzewać jakikolwiek problem.

Dopaminowy detoks czyli slow life w praktyce

Choć dopaminowy detoks wydaje się całkiem sensowny i korzystny dla zdrowia, brakuje dowodów naukowych na skuteczność takiej kuracji czy nawet słuszność koncepcji. Dopamina jest nam potrzebna w codziennym funkcjonowaniu i musimy stymulować nasz ośrodek nagrody, ale warto przestawić go na czerpanie radości z nieco innych czynności. Tak, żeby endorfiny wydzielały się nie tylko dzięki używkom, serialom czy social mediom.

Życie w duchu slow life to filozofia, której celem jest życie w zgodzie z wyznawanymi wartościami, z dala od bieganiny codziennego życia. Dosłowne wciśnięcie hamulca bezpieczeństwa, tak, aby zwolnić tempo życia i postawić na jego jakość. Wg filozofii slow life powinniśmy stawiać na pierwszym miejscu siebie i swoje potrzeby, a także swoje zdrowie fizyczne oraz psychiczne. Życie w duchu slow life zakłada słuchanie siebie, dążenie do samorealizacji oraz czerpania przyjemności codzienności i otaczającego nas świata, rezygnując z „zabijaczy czasu” i mnożenia niepotrzebnych obowiązków.

Z reguły, wyznając filozofię slow life, rezygnujemy z częstego korzystania z telefonów, komputerów i innych ekranów, a zamiast tego staramy się być bliżej natury i stawiamy na zrównoważony rozwój. Pozwala nam to znacznie zredukować stres, ale także sprawia, że „przestawiamy się na inne tory”. Życie w duchu slow life uczy czerpania radości ze spacerów, aktywności fizycznej, jogi na świeżym powietrzu, czytania książek, zbierania kasztanów, spacerowania lasem czy brzegiem morza. Codzienne „znalezienie czasu” poprzez rezygnację z poświęcania go na przyswajanie dopaminowych treści, czy krótkich filmików, trzymających nasz mózg w napięciu i stymulujących ośrodek nagrody sprawia, że nasze życie dosłownie wyhamowuje, a my (i nasze dzieci!) mamy czas na inne rzeczy. Nagle okazuje się, że nie musimy się spieszyć i mamy czas na wspólne gotowanie, rysowanie czy na podziwianie ptaków albo robaków w ich naturalnym środowisku. Brak pośpiechu i narzucania sobie wielu obowiązków, ale także rezygnacja z zagracania mieszkania i dążenie do ograniczenia rosnącego konsumpcjonizmu sprawia, że jesteśmy nie tylko spokojniejsi i szczęśliwsi, ale też zdecydowanie bardziej wypoczęci. Ograniczenie zakupów wpływa także pozytywnie na inne aspekty naszego życia – nagle nie musimy gonić na pieniędzmi, bo mamy ich więcej albo nie musimy wciąż sprzątać mieszkania, bo nadmiar rzeczy nie powoduje ciągłego bałaganu.

Twoje dziecko, wkraczając w dorosłe życie podziękuje Ci za takie przekonania, umiejętności i nawyki. W gonitwie za wykształceniem, pracą i pieniędzmi będzie bowiem potrafiło dostrzegać piękno przyrody i „małych rzeczy”, dzieląc się radością i życzliwością. Wszyscy powinniśmy stawiać siebie i swoje zdrowie na pierwszym miejscu, bo tylko spokój i wewnętrzna radość może dać Tobie i Twojej rodzinie wiele lat pomyślności i zdrowia.

 

Źródło i więcej informacji w następujących książkach:

„Dopamine Nation: Finding Balance in the Age of Indulgence” – Anna Lembke

„Stolen Focus: Why You Can’t Pay Attention” – Johann Hari