Pamiętasz, jak w czasach szkoły wciąż musieliśmy wyrabiać się ze swoimi obowiązkami, zadaniami domowymi i zajęciami pozalekcyjnymi? Wciąż było mało i mało… Kółko plastyczne, muzyczne, teatralne, konkursy recytatorskie i zawody sportowe. Do tego cała góra zadań domowych i kolejna czwórka z plusem… Zamiast piątki. Trzeba więc zaostrzyć tępo! I starać się jeszcze mocniej!
Dzisiaj jesteśmy dorośli, a w naszym życiu niewiele się zmieniło – ba, jest jeszcze gorzej, bo w social mediach wciąż obserwujemy ludzi, którzy podróżują, uczą się nowych języków, szkolą, czytają książki, uprawiają sport, zdrowo się odżywiają, a do tego mają pełen etat, spędzają kreatywny czas z dziećmi i jeszcze mają porządek w domu i pusty kosz na pranie. Czy to realne? Cóż, pytanie retoryczne – oczywiście, że nie. Doba każdego z nas ma tylko 24h – ale ma to swoje plusy! Możemy sami zdecydować, jak te 24h wykorzystamy.
Ostatnio we wpisie wspominałem o filozofii slow life, która jest zupełnym przeciwieństwem dążenia do powyższych celów „mimo wszystko”. Dokładniej jest filozofią stawiania siebie, swoich bliskich i wspólnych potrzeb na pierwszym miejscu. Życie w rytmie slow life to życie świadome i uważne, w którym mamy czas na radość z małych rzeczy i celebrowanie chwil
Co slow life da naszym dzieciom?
Świat, który nas otacza, pędzi zdecydowanie za szybko – oczywiście powszechny dostęp do Internetu ma to ogromny wpływ, ale sami wciąż chcemy od życia czerpać coraz więcej i więcej, aż w końcu przypominamy chomika w klatce, biegającego w kręcącym się kole. Żyjemy pod presją, rywalizujemy ze sobą i żyjemy w ciągłym stresie – jednocześnie dając taki przykład naszym dzieciom, i to od najmłodszych lat. Nieważne czy młody człowiek mieszka w dużym mieście, czy mniejszej miejscowości – dzieci i nastolatkowie mierzą się obecnie z natłokiem bodźców i presją, do której ludzkie ciała i mózgi nie są przyzwyczajone. Finalnie długotrwałe życie w takim pędzie prowadzi do przewlekłego zmęczenia i wielu chorób autoimmunologicznych.
Najgorsze jest jednak to, że nasze dzieci nie uczą się odpoczywać i radzić sobie ze stresem (żyjąc wciąż z podwyższonym kortyzolem i adrenaliną). Duża zmienność i prędkość życia, relatywizm, brak stałych i jasnych punktów odniesienia i przebodźcowanie – to tylko część mieszanki, z którą ich ciała i umysły muszą sobie obecnie radzić.
Zatem korzyści z wprowadzenia w życie filozofii slow life mogą być niezliczone. Poza podstawowymi – jak redukcja stresu, wydajny odpoczynek, lepszy sen – nasze dzieci będą także umiały lepiej się koncentrować, szybciej przyswajać potrzebną wiedzą i nawiązywać dłuższe oraz stabilniejsze relacje z rówieśnikami. Oczywiście życie w rytmie slow wpłynie także bezpośrednio na Wasze relacje rodzinne i wspólne spędzanie czasu.
Tylko jak zacząć żyć w zgodzie z filozofią slow life?
Samo „slow life” nie znaczy, że musisz od razu rzucić pracę i wyjechać w Bieszczady (chyba, że możesz!:=), ale oznacza zmianę myślenia, funkcjonowania i ograniczenia czasu spędzanego na rzeczach „niepotrzebnych”. Najczęściej naszym największym wrogiem jest nasz smartfon – wiem, co mówię! Wejdź na swoją ulubioną aplikację (Facebook, Instagram, Tik Tok) i sprawdź w ustawieniach czas spędzany w tych portalach. Tak! Ten czas serio jest mierzony. I nie – te aplikacje nie pokazują Ci, że spędziłeś 30h w tym tygodniu na scrollowaniu ich treści po to, żebyś uznał, że to za dużo i ograniczał ten czas, tylko jest to ich duma. Chwalą się reklamodawcom tymi statystykami, więc muszą je prowadzić. Tymczasem Ty możesz niechcący odkryć, że spędziłeś w tym tygodniu DOBĘ na przeglądaniu zabawnych, krótkich filmików – fajnie?
Zatem punkt pierwszy – ukradnij trochę czasu swoim „złodziejom czasu” – postarajcie się ograniczyć elektroniczne „używki”. Wyłączcie telewizję, konsolę, odłóżcie telefony i okaże się, że macie o wiele więcej czasu niż Wam się wydaje.
Po drugie zacznij dostrzegać – dosłownie. Wyjdźcie na spacer, poobserwujcie wiewiórki, drzewa i chmury. Świat, który nas otacza jest piękny, ale często zapominamy go podziwiać. Zwyczajnie żyjemy obok niego i nie doceniamy, że natura codziennie maluje dla nas piękne obrazy i pisze cudowne, muzyczne utwory. Usiądźcie w parku i posłuchajcie, jak śpiewają ptaki i szumią drzewa, jakie ciepło dają promienie słoneczne i jaką ulgę w upalne dni daje nam lekki wiatr. Czy kiedykolwiek zatrzymaliście się i zwróciliście na to uwagę? Może warto?
Po trzecie – poświęć czas SOBIE. Tak, jak w samolocie najpierw zakładamy maskę sobie, a później dziecku, tak w życiu – tylko dając przykład osiągniesz sukces. A przykład najlepiej dać będąc szczęśliwym i wypoczętym, wypisując się z wyścigu szczurów. Idź na plażę albo na łąkę, poczytaj książkę, kup sobie kolorowankę, spróbuj medytacji albo po prostu – wstań przed wszystkimi i wypij kawę na balkonie w ciszy. To właśnie suma tych malutkich rzeczy i przyjemnych chwil daje nam odetchnąć.
Jakich jeszcze dziedzin życia dotyczy filozofia slow life?
- Stawianie człowieka na pierwszym miejscu. Bez względu na to, czy mówimy tu o Tobie, czy o dziecku to właśnie ludzkie potrzeby powinny być najważniejsze. Jeżeli masz pracę, która Cię stresuje i na samą myśl, że masz się do niej udać, wykręca Ci żołądek, to podejmij kroki, by ją zmienić. Nie musisz rzucać jej dziś czy jutro, ale możesz zastanowić się co zrobić, by wykonać krok naprzód – może zapisać się na jakiś kurs? Nauczyć angielskiego? A może w końcu zacząć spełniać marzenia, postawić wszystko na jedną kartę i zacząć piec torty? Bo zawsze sprawiało Ci to radość, ale przeszkadzał strach?
- Twój dom to Twoja przestrzeń. Dosłownie. Chociaż oczywiście minimalizm sprzyja utrzymaniu porządku w swoim otoczeniu to jeżeli nie masz czasu na gruntowną zmianę swojego mieszkania i dopasowania go do perfekcji katalogowych wnętrz, to po prostu tego nie rób. Nasi rodzice i dziadkowie wpajali nam latami, że najważniejsza jest czysta podłoga i pościelone łóżko – zdradzę Ci jednak, że to nieprawda (choć nie było to dla mnie łatwe). Jeżeli wolisz iść w sobotę skakać ze swoim dzieckiem po kałużach, zamiast robić pranie, to idź. Jeżeli wolisz jechać nad wodę zamiast myć podłogę, to jedź. Serio – Twoje dziecko i tak w przyszłości powie „moi rodzice zawsze zabierali mnie w weekend nad jezioro albo wygłupiali się ze mną w kałużach, gdy padał deszcz”, a nie „w naszym domu zawsze była czysta podłoga”. Nasz mózg zapisuje piękne wspomnienia, a nie niepotrzebne nikomu detale (chyba, że przyklejasz się do swojej podłogi, to ewentualnie umyj i dopiero jedź nad wodę 😉 ). Życie to sztuka wyboru, ale też sztuka ustalania priorytetów – jeżeli wiesz, że złościsz się i wyżywasz na wszystkich, gdy rozprasza Cię bałagan, to lepiej wiesz, co masz robić. Jeżeli jednak możesz sobie pozwolić na nieposkładane pranie i nierozpakowaną zmywarkę to zrób to! I korzystaj z życia!
-
3. Świadomość życia. Bądź świadomy swoich celów i priorytetów, ale także świadomy swoich potrzeb. W dzisiejszym świecie musimy przywiązywać także wagę do świadomych zakupów i świadomego konsumpcjonizmu. Niestety rosnąca podaż produktów i otwieranie zagranicznych rynków wciąż wpływa na stymulowanie naszych potrzeb zakupowych. Tylko Ty sam możesz przerwać to błędne koło – reagując na reklamy kupujesz wciąż nowe (często niepotrzebne produkty), którymi zagracasz swoją przestrzeń, ale także wydajesz za dużo pieniędzy. To powoduje, że musisz wciąż pracować więcej – by zarabiać więcej – i po raz kolejny wydawać więcej. Praca nad naszą relacją z zakupami i zakupoholizmem jest istotna nie tylko z punktu widzenia portfela, ale także środowiska naturalnego – które zagracamy coraz to nowymi śmieciami. Nasze dzieci natomiast, już na etapie gromadzenia swoich, coraz to nowych zabawek powinny być przez nas wprowadzane w ten proces. Pamiętaj jednak, że najpierw musisz zapanować nad sobą i swoją podatnością na reklamy i sztuczki marketingowe marketów (np. drugi za 1 zł, 3 w cenie 2 itp.), bo tylko dając przykład swoim dzieciom, osiągniesz wymierne efekty.
-
4. Słuchaj swojego organizmu. Nie tylko mentalne potrzeby są istotne. Warto zwrócić uwagę także na potrzeby fizyczne. Nawet jeżeli trenujesz i zdrowo się odżywiasz, może przyjść dzień, w którym nie będziesz mieć siły. To zupełnie normalne. Dotyczy każdego – Twojego dziecka również! Jeżeli więc powie Ci, że nie ma ochoty iść dziś na trening (mimo, że kocha grać w piłkę nożną) to uszanuj to. Jeżeli organizm potrzebuje snu – zróbcie sobie popołudniową drzemkę, świat naprawdę się nie zawali! Szanuj siebie i swoje ciało. Pij wodę, ćwicz i zdrowo się odżywiaj, ale pamiętaj, że regeneracja jest równie ważna! Ciało jest naszym narzędziem do osiągania innych celów, ale jeżeli potrzeby fizjologiczne są niespełnione, to niestety nie może iść o krok dalej i realizować celów wyższych (pamiętasz piramidę potrzeb?). Próbowaliście kiedyś uczyć się do egzaminu w środku nocy? Ile razy sen wygrał? Jeżeli nie to proponuję test – zacznij robić coś, co bardzo lubisz, coś, co możesz robić wręcz bez przerwy (np. oglądać ulubiony serial lub czytać książkę) i jak poczujesz, że chce Ci siku, to nie idź do toalety. Czy Twój mózg pozwoli Ci zapomnieć, jak bardzo potrzebujesz do WC i będziesz mógł w spokoju dalej wykonywać swoją ulubioną czynność? Zgadza się – odpowiedź brzmi nie. Nie igraj więc ze swoim ciałem, tylko słuchaj potrzeb fizycznych i ucz swoje dziecko stawiać potrzeby organizmu na pierwszym miejscu – głód i potrzeba snu mogą bowiem skutecznie przeszkodzić w każdym innym celu.
-
Satysfakcja zamiast maksymalizacji – nie wszystko musi być „najlepsze”
W świecie, w którym codziennie atakują nas hasła „maksymalizuj swój potencjał”, „wyciągnij 100%” i „nie zadowalaj się byle czym”, coraz trudniej pogodzić się z tym, że czasem po prostu… wystarczy. W filozofii slow life chodzi m.in. o satysfakcję, czyli świadomy wybór wystarczająco dobrego rozwiązania, zamiast niekończącego się dążenia do perfekcji. To podejście daje więcej spokoju, przestrzeni i luzu – a przecież tego w rodzicielstwie bardzo często nam brakuje.
Nie musisz mieć najlepszego wózka, najdroższej spacerówki, idealnego planu dnia czy najbardziej kreatywnych zabaw w przedszkolu. Twoje dziecko nie musi chodzić na pięć zajęć tygodniowo ani mieć pokoju jak z Instagrama. Może mieć zwykłe rzeczy, zwykłe dni i zwykłe zabawy, a i tak będzie szczęśliwe – jeśli będzie przy Tobie, spokojne, kochane i wysłuchane.
Maksymalizowanie wszystkiego wokół (zakupów, aktywności, osiągnięć) często prowadzi do frustracji i ciągłego niezadowolenia. Satysfakcją uczy wdzięczności, uważności i akceptacji tego, co jest dobre tu i teraz. A to – jak się okazuje – jest często klucz do spokojniejszego, szczęśliwszego życia w rodzinie.
Filozofia slow life może zmienić wiele w Waszym życiu i na pewno wpłynie pozytywnie na relacje, otoczenie i poczucie szczęścia. Pamiętaj jednak, że perfekcja nie istnieje – dążąc do perfekcji, dążysz do nieskończoności, poświęcając na to swój czas i energię. Życie, aby być piękne, nie musi być idealne. Wyznacz swoje cele i na nich się skup, nie musisz się z tego nikomu tłumaczyć. Znajdź czas dla siebie i swojej rodziny, a później nauczcie się podziwiać i doceniać małe rzeczy – w efekcie znajdziecie spokój i nauczycie się efektywnie wypoczywać! Tego Wam z całego serca życzę!
