Rodzicielstwo to piękna rzecz, a naszego połączenia z dzieckiem nie jesteśmy nawet w stanie opisać osobie, która nie posiada potomstwa. Jest to jednak również bardzo trudny proces, który na każdym etapie życia dziecka coraz bardziej nas zaskakuje. I kiedy w końcu wychodzimy powoli z ząbkowania, skoków rozwojowych, kolek i nocnych pobudek, a nasze dziecko w końcu zaczyna zwiedzać świat na własnych nogach przychodzi jeden z najtrudniejszych etapów – bunt dwulatka.
Mierzenie się z małym człowiekiem, który właśnie zaczyna uczyć się funkcjonowania w społeczeństwie, może momentami nas przerastać. Na wszystkie nasze pytania i prośby słyszymy stanowcze „NIE”, a kiedy usiłujemy postawić na swoim, czeka nas długi i głośny wrzask urozmaicony często efektami specjalnymi w postaci rzucania się na podłogę i okładania nas małymi piąstkami. Nasze dziecko nagle zaczyna odkrywać w swoim otoczeniu rzeczy i miejsca, które nie są dla niego zbyt bezpieczne z naszej perspektywy, ale z jego – bardzo ciekawe! Dodatkowo poznaje je w sposób empiryczny i nie ma w tym nic dziwnego, że przyprawia nas to czasami o zawroty głowy.
Jednak im szybciej zrozumiemy swoje dziecko – tym szybciej nauczymy się reagować w krytycznych
sytuacjach, a nawet im zapobiegać!
Dwulatek (w swoich
oczach) staje się bardzo autonomiczną, osobną jednostką i zaczyna uczyć się
zaufania do siebie. Jest to zupełnie normalny i prawidłowy etap rozwoju, który
w dodatku jest bardzo ważny w kontekście późniejszych lat życia. Tak naprawdę
dziecko zaczyna podejmować trudne dla siebie zadania, bo uczy się świata, ale
jest to również moment, w którym chce rozpocząć podejmowanie samodzielnych
decyzji.
Niestety najczęściej
rozwój mowy dwulatka nie nadąża za jego procesami myślowymi, więc zwykle
dziecko nie potrafi przekazać o co mu chodzi i czuje się niezrozumiane. I
właśnie ten brak zrozumienia oraz „uparte” komunikaty rodziców prowadzą do
utraty cierpliwości i niekontrolowanych przez dziecko wybuchów. Krzywdzące jest
uznawanie wtedy przez ogół społeczeństwa, że dziecko „wymusza” określone
zachowanie rodziców lub robi to specjalnie. W rzeczywistości nasz maluch sam
nie rozumie co się z nim dzieje, nie potrafi zrozumieć swoich emocji, a jego
wybuch może nawet nie być związany z tym o co naprawdę chodzi. Dorośli
rozumieją to niestety w formie „wyładowania agresji” czy „wyżycia się na kimś”,
a tak naprawdę dziecko nie potrafi nawet myśleć w takich kategoriach „zła”, „wymuszenia”
czy wyrządzenia komuś krzywdy specjalnie.
Często również próba
okazania złości we wrzasku i gniewie jest związana z tym, że dobrze rozwinięty
mózg nie potrafi skoordynować z małym ciałem niektórych umiejętności – dobrym
przykładem jest zupa spadająca z łyżki, która powoduje złość u malucha i warto
pamiętać, że w tym przypadku zadaniem rodzica nie jest tu wyrywanie łyżki i
karmienie tylko WSPARCIE i zrozumienie w procesie tej nauki.
My dorośli niestety
widzimy świat w dość czarno – białych barwach, ale przekazywanie dwulatkowi
komunikatów „tak nie rób” albo „tego nie wolno” raczej nie doprowadzi nas do
idealnego rodzicielstwa. Nikt nie lubi, kiedy mówi mu się co ma robić –
dwulatek również. Dlatego najlepiej zapobiegać trudnym sytuacjom przekazując
dziecku odrobinę decyzyjności. Wiele dzieci ma problem z ubieraniem się i
wyjściem z domu. Jeżeli musicie wyjść do sklepu nie oznajmiaj „idziemy do
sklepu, ubierz buty” tylko zapytaj „chcesz ubrać do sklepu czarne czy te
niebieskie buty?”. Zwykle dla nas jest to rzecz mało istotna, a jednak dziecku
pozwala poczuć, że jakaś odrobina kontroli nad nim samym jest właśnie w jego
rękach. Takie wyprzedzanie sprawia, że możemy uniknąć naprawdę wielu
niepotrzebnych awantur.
Oczywiście są
sytuacje, w których nie możemy sobie na to pozwolić. Jeżeli chodzi o zdrowie
czy bezpieczeństwo dziecka logiczne jest, że lepiej narazić się na atak złości
czy furii niż pozwolić na wyjście z domu bez czapki w środku zimy albo skoki z
wysokości. Jednak dla własnego zdrowia psychicznego i spokoju możemy przymknąć
oko na rzeczy mniej istotne… Kto nie pozwolił wyjść dwulatkowi w kaloszach w
piękny, słoneczny dzień niech pierwszy rzuci kamieniem!
Niestety – napadów
całkowicie nie unikniemy i każdego rodzica czeka taka nieprzyjemność przynajmniej
raz. Warto więc wiedzieć jak się wtedy zachować, bo dziecko może o wiele gorzej
reagować na próby przytulania, uspokajania ze strony rodzica lub (o zgrozo!)
groźby, że jak nie uspokoi to coś zostanie mu zabrane czy zabronione. W
momencie takiego ataku nasze dziecko potrzebuje tylko naszego spokoju i
opanowania, a przede wszystkim zrozumienia.
Usiądź na podłodze
obok dziecka, odsuń ewentualne przedmioty, którymi może zrobić sobie krzywdę i
zwracaj się do niego spokojnie. Dwulatek najlepiej zareaguje na słowa typu
„Widzę, że jesteś wściekły, chyba nie podoba Ci się moja decyzja?”, „Rozumiem,
że jesteś zdenerwowany, bo bardzo chciałeś to wziąć, a nie możesz?”. Nie bój
się nazwać uczucia dziecka i komunikuj wprost „Jesteś smutny”, „Jesteś
zdenerwowany” – Twoje dziecko nie wie co się z nim dzieje i nazwanie tych
emocji może mu pomóc, a przede wszystkim da mu do zrozumienia, że taka złość
jest czymś normalnym i akceptowalnym, a w dodatku rodzice kochają go w każdych
emocjach. Możesz też poinformować dziecko, że jeżeli chce to jesteś i może w
każdej chwili się przytulić. Większość czarnych chmur powinno się wtedy
rozwiać, jednak co jeśli czujesz, że Twoje nerwy mogą nie pozwolić na dłuższe
zachowanie spokojnego tonu?
Jeżeli możesz po
prostu wyjdź. Wiadomo, że w miejscu publicznym raczej jest to niemożliwe – nie
jest najlepszym pomysłem zostawienie dwulatka na środku sklepu przy półce z
zabawkami i wyjście, żeby się przewietrzyć. Jednak w domu upewnij się tylko, że
dziecko jest bezpieczne, że nie ma przy nim potencjalnie niebezpiecznych
przedmiotów i wyjdź chociaż na minutę do łazienki czy kuchni, żeby opanować
własne nerwy. Krzyk na dziecko w niczym nie pomoże, a niestety jeżeli pozwolisz
sobie na utratę zimnej krwi to czekają Cię z pewnością tylko późniejsze wyrzuty
sumienia. Warto też starać się o odpoczynek i relaks na co dzień – żebyśmy
mieli więcej cierpliwości w nerwowej sytuacji.
Wiem, że okres buntu dwulatka jest jednym z najtrudniejszych etapów rozwoju zarówno dla rodzica, jak i dla dziecka, ale równocześnie jest jednym z najważniejszych. To czas kiedy dziecko uczy się nie tylko podstawowych czynności, funkcjonowania i zależności w otaczającym go świecie, ale również zaczyna czuć się samodzielne i uczy się asertywności. Rodzice w tym czasie powinni towarzyszyć dziecku i bardzo je wspierać, bo niestety hamowanie i tłamszenie jego potrzeb może w przyszłości doprowadzić wyłącznie do problemów z decydowaniem o sobie i słabszego poczucia własnej wartości.
Nie rozkazuj i nie bądź wrogiem – zostań partnerem swojego dziecka w tej trudnej ścieżce rozwoju.
Daj znać w komentarzu, co w buncie Twojego dwulatka jest dla Ciebie najtrudniejsze.
